Fingolfin

                                                                        An Eilian thenid melethen nín


Nim brzask w górskie szczyty wniknie i światło rozsnuje wzdłuż ziemi
ciemna, uśpiona dolina przegląda się w lustrze nieba.
Gwiazdy niby łzy światła spadają z ciemnej przestrzeni
i toczą się w morze mroku. Wiatr wschodni nagle cichnie
i tylko samotność szeleści jak liście rzucone na wiatr...
Jakże mi światło odnaleźć i tę, której tu nie ma?
W splątanych ścieżkach Śródziemia trafić na prosty szlak?
Chłód wieje z gwiazd i z dreszczem rozwiewa się ciepłe wspomnienie,
wygina się owal nieba w blasku cieniutką nić...
Pora mi odejść Anairë... za Alqualondë - przebacz...
Z północy już smuga cienia drapieżną wojny śle wić.