Húrin


Wiatr w nim wyrzeźbił tysiąc blizn,
gdy stawał mu na przekór,
błyszczących oczu ognie dwa
nie znały nigdy lęku.


Jak prawdę kochał? On prawdą był
zła nie ubierał w złudzenia,
do końca walczył, ze wszystkich sił,
bo zło się nigdy nie zmienia.


I darowano mu długi czas
życia w spętanej przestrzeni,
choć gorycz rosła z upływem lat...
złamać go nie umieli.


Może za dumny był, mówią by
dać się nieść prądom rzeki...
Lecz cóż, gdy w klinu uparty kształt
na świat go przyoblekli?


I przetrwał ból, bezsilność, żal
i śmierć wyrytą na głazach,
lecz Ktoś, kto większy jest niż czas
nie zawsze dobro nagradza.


Pustki, rozpaczy, kto poznał smak
i kto ją zdoła przetrzymać?
Dziś tylko w gniewnych dźwiękach fal
brzmi prawda jak Húrin zginął.