Túrin Turambar
Pamięci Ruginwaldusa, mojego przyjaciela poświęcam
i dla jego miłości Agnieszki, która została.
Nadchodzi noc i pustka Rhíw
wiatr dmie przez bezlistne gałęzie.
Ciemność się kłębi, przestrzeń w biel
skostniałe kształty więzi
I oto w ciemność leci pieśń
i płonie niby czysty płomień.
Cóż trwalsze jest niż pieśń? Cóż?
życie zaklęte w słowie.
Niech pieśń jak skarga leci wzwyż
i przeniknie granice świata,
niech skruszy ciszę wiecznych praw
co śmierć z cierpieniem splata.
Bo nie ma cudów, zły los drwi
grą jest złych i nikczemnych bogów,
więc trzeba aż do końca iść
i patrzyć w śmierć bez trwogi
Bo minie czas, obróci w cień
wspomnienie miejsc i ludzi znanych.
I słów nie starczy, dobrych słów
tych niewypowiedzianych
Przerosną drzewa kurhan cisz.
Piękno i czyn się zmieni w popiół.
Gorycz rozmyją kiedyś łzy,
których nikt nie wytropi
Nim błysną gwiazdy co na znak
nadziei jasnieją z oddali,
miłość ostatnią nutę pieśni
wyrzeźbi w ciemny granit.
11.12.2003