Ucieczka z Hirilornu
Gandalf Czarodziej
Morał
Historia zemsty okrutnej
Mucha i Martwe Bagna
Balrog Ciapek

Strona główna







Ucieczka z Hirilornu

Już cisza ponad Przystanią, wiatr tylko pustkę owiewa,
a gdzieś tam, w dalekim Doriath, Lucieńka spadła z drzewa.
Spadając zbiła swą pupę, a więc zaklęła donośnie,
aż zemdlał chytry Daeron, skryty tuż obok, na sośnie.
Trzasnął o ziemię aż miło, prosto w strażników śniadanie.
Oj, wkurzą się bardzo oni i znów bard lanie dostanie.
Lucieńka masując pupcię chyłkiem przez las podążyła,
Martwiąc się, że bez konia, wędrówka nie będzie zbyt miła.
Lecz cóż to widzi przed sobą? To los się szeroko uśmiecha,
Bo na rozstajach z końmi, dwóch przystojniaków już czeka!
Zatrzepotała rzęsami, bujny włos odrzuciła,
"- Tylko bez czarów, kuzynko, bo z nami wojaków siła."-
zastrzegli sobie młodzieńcy, potem ściągnęli wodze
i w krótką chwilę później już tylko kurz był na drodze.
Westchnęła cichutko Lucia, usteczka w dzióbek złożyła,
"Niech no ja wrócę do taty... mama ich też nie lubiła!"
Tak myśląc kopnęła piasek, co polną drogę zalegał,
I poprzez tuman ujrzała psa, co na poboczu siedział.
Siedział i dyszał głośno, bo upał już zaczął się srogi,
Zebrała Lucieńka halki i słodko rzekła: "Do nogi!"
...
Cóż to przez pola pomyka, jak furia na skrzydłach strachu?
Ach, to królewska córka i pies, co wytarzał się w piachu...
Autor: Avari






Gandalf Czarodziej

Był sobie raz Gandalf czarodziej
Co brodę miał jak Piast Kołodziej
W Ardzie się rozbijał i knajp nie omijał
Ogólnie był koleś oryginał

I kiedyś w pijackim amoku
W Shire wytrzasnął hokus pokus
I Bilba przypadkiem zdmuchnęło z obiadkiem
Lecz dziś to już inna historia

Na koniec jak miał nieźle w czubie
Na statku raz zasnął w kadłubie
I rano na kacu Valinor zobaczył
Cholera, gdzie ****** ja jestem ?!!

Miał pecha staruszek wielkiego
Bo tripa stamtąd brak powrotnego
I teraz w Amanie na zawsze zostanie
Na przymusowym już odwyku
Autor: Nifrodel






Morał

Dość dawno temu, tak z wieków kilka,
Na Froda przyszła słabości chwilka.
Stojąc na wielkiej Górze Przeznaczenia
Kręcił na palcu pierścień od niechcenia-
-"Rzucić nie rzucić"- pytanie owo
trudne, lecz radzić się nie ma kogo.
Gandalf już dawno dał nogę z grupy,
Boromir także (twierdził, że struty),
Estel, Legolas i Gimli tymczasem
Czegoś brzydkiego szukają pod lasem.
Merry z Pipinem, co głowę ma sprytną,
Mieli z Orkami przygodę dość przykrą.
Z całej drużyny- o zgrozo wielka!-
Pozostał Sam tylko i bagatelka
Zginął nam Gollum, Smeagolem zwany,
Co był ostatnio jak przyłóż do rany...
Aż wtem nasz Frodo się zdecydował
W niewidkę pierścienia nagle się schował.
Lecz mały Smeagol czujny był wielce
Objął go mocno i złapał za ręce,
Palec wnet odgryzł pomimo krzyku
I w przepaść spadł z nim- miły chłopczyku.
Tak bohaterem nasz Frodo został,
A biedny Smeagol z życiem się rozstał.
Morał z wierszyka taki wynika:
Nie łap za palec co nagle znika!
Autor:Avari






Historia zemsty okrutnej

Opowiem Wam dzisiaj historię
Jak elfy mnie upił niegodnie
to było w podróży
Elf każdy się nuży
po miesiącu w siodle spędzonym.

Więc gdy do Imladris trafiłam
Do knajpy zaraz podążyłam
Odświeżyć się chciałam
lecz elfy ujrzałam
któremu raz lanie spuściłam

Lecz elfy podstępny był wielce
Zamachał srebrzystym widelcem
"Cześć Nif, siadaj z nami
zjesz sos z warzywami?
boś pewnie zmęczona i głodna..."

Tak mówił z uśmiechem słodziutkim
a w duszy knuł zemstę okrutną
Lecz Elfka naiwna
łatwo weszła w sidła
bo była zmęczona i głodna

Więc kiedy po niezłej kolacji
Przynieśli wino do libacji
elfy się założył
że nikt go nie zmoże
bo głowę ma twardą jak mallorn

I kiedy już przepił pierwszego
Sindara jak dąb potężnego
zaśmiał się diabelsko
i rzucił zwycięsko
"Teleri to szczep jest wymoczków"

Widzicie, że taka zniewaga
zemsty i krwi się domaga
Podjęłam wyzwanie
Panowie i Panie
a piliśmy równo do rana

Czwarta beczka opróżniona
Noldora już twarz jest zielona
Ale dzielnie pije
Ja ledwie już żyję
a knajpa się cała pospała

Lecz (ze wzrokiem mętnym cokolwiek)
wypijam to wino niedobre
i nagle już ciemno
się robi nade mną
i słyszę, "Dobranoc Nifrodel"

Tak przyszło mi z elfami przegrać
I kiedyś się musze odegrać
lecz jest to nauczka
nie dać się podpuszczać
i to już jest koniec wierszyka.
Autor: Nifrodel






Mucha i Martwe Bagna

Raz dwa Hobbity szły,
Wlokąc się poprzez mgły.
Z Golluma pomocą
Przemykali się nocą,
Pod Martwych Bagien urokiem złym.

W Bagnach rycerze martwi spali
I błędne ognie wkrąg zapalali,
By wędrowców znużonych,
Błądzeniem zdrożonych,
Do siedzib swoich zwabić ognikiem tym.

Gdy tak brnęli przez błoto,
Gollum z wielką ochotą
Z kępy na kępę skakał,
Muchy w locie łapał
I na śniadanie dawał hobbitom swym.

Ty Gollumie, paskudo -
Krzyknął Sam klepiąc w udo,
Hobbici nie ropuchy,
Nie zjedzą żadnej muchy,
Uciekaj stąd z posiłkiem tym.

Już Gollum człapie,
Z muchami w łapie.
Głośno przełyka
I mucha znika,
Zdumiona Martwych Bagien pechem złym.
Autor: Avari






Balrog Ciapek

Na dnie Morii niezbadanym
Żył raz Balrog - Ciapkiem zwany
Groźna z niego biła sława
Bo zupełny był niezgraba
Skutkiem czego nasz koleżka
Samotnie w Morii zamieszkał

Ciapek jedną miał przywarę
Puszczał bąki głośno wcale
Bo trawienie miał ogniste
Krasnoludy lubił krwiste
Lecz niestety po krasnalach
Miał biegunkę Ciapek zaraz
Po czym biegał z głośnym rykiem
Za ustronnym gdzieś kącikiem
Później z błogą miną kimał
Każdy o nim zapominał

Lecz niestety czasem bywa
Że ktoś słodki sen przerywa
Pippin pociąg miał do dziury
Spuścił w studnię kamień z góry
Że miał cela - hobbit kiep
Ciapek dostał prosto w łep!

Balrog począł się obruszać
"Kto śmiał mnie - Ciapeczka ruszać?????!!!!!!!!"
Wściekle rycząc tę maksymę
Zrobił wśród orków zadymę
Lecz brutalną bijatykę
Przerwał troll z głośnym okrzykiem
"Ciapek! Dosyć!!!! Zamknij ryja,
Ktoś po Morii się rozbija!!!"

Balrog zaśmiał się radośnie
"Wszak to do mnie idą goście
A ja taki tu nieświeży"
Do łazienki przeto bieży
I ognisty biorąc tusz
Na spotkanie pędzi już
Tak się prysznicem rozpalił
Że po drodze drzwi rozwalił
Wtedy nagle (bez urazy)
Dały znać nieszczęsne gazy...
Które z wcale głośnym brzmieniem
Otoczyły Ciapka cieniem

Gandalf tylko brodą kręci
"Nie no kurcze...coś tu śmierdzi !
Ten zapaszek skąś gdzieś znamy
Hej Panowie - Uciekamy!!!!!!"

Ciapek kręci się żałośnie
"Gdzie podziali się Ci goście?
Może poszli tam na wprost?"
I tak dotarł pod sam most
A na moście jak na grzędzie
Siedzi Gandalf- " Ty nie przejdziesz!"
O gazach coś dodał jeszcze
(Ciapka aż przeszyły dreszcze)
Chciał przeprosić biedaczyna
Most ciężaru nie wytrzymał

Tu nadmienić pragnę, że
Jo-jem Ciapek bawił się
I gdy spadał, tak się stało
Że mu jo-jo wyleciało
Gandalf jeden koniec ma
(złapał myśląc, że to ćma)
I niestety zaraz potem
W dół się zwalił z półobrotem

Ciapek stara się szalenie
Aby zatrzeć złe wrażenie
Do Gandalfa szepcze czule
Swe sekrety, troski, bóle
I tak długo serce kruszył
Że się Gandalf wreszcie wzruszył
"Dobra, Ciapek" - Gandalf rzecze
"Nad Druzyną mam swą pieczę
Fajnie z Tobą się gadało
Ale czasu mam już mało"

"Spoko" Mówi Balrog - "Stary,
Jedno wyjście jest z pieczary
Schody mamy tutaj liche
Trzeba niezłą mieć kondychę
Mogę wziąć Cię na barana
To będziemy tam już z rana"

Na zręczności czesto zbywa
Jak ktoś Ciapkiem się nazywa
Kiedy byli już na szczycie
Fiknął orła znakomicie
Gandalf zaś miał więcej szczęścia
Bo wpadł w Gwaihira objęcia
Chwilę krążył nad Balrogiem
"Może tylko złamał nogę?"
Ale Ciapek jak nieżywy
Leżał na dnie wśród pokrzywy
Gandalf westchnął tylko "Cóż"
I go tam nie było już
Zginąłby nasz Ciapek wtedy
Lecz go ktoś wybawił z biedy
To Adiemus tam przypadkiem
Spacerował raz ukradkiem
Wielka go wezbrała trwoga
Gdy nagle ujrzał Balroga
Lecz, że tamten się nie ruszał
Nabrał półelf animuszu
"Na Saurona! Ale kicha!
Bestia ciągle jeszcze dycha!
Trzeba pomóc biedaczynie
bo inaczej sam tu zginie"
Nastawił złamane kości
(Balrog ryknął aż - z wdzięczności )
I gdy tak go oporządzał
To się Ciapek doń przywiązał
Od tej chwili chodzi bies
Za półelfem niczym pies.
Autor: Nifrodel






Strona główna