Rozmiar tekstu:
11 px  12 px
14 px




    Często widuję w sklepach i w internecie biżuterię, która kojarzy mi się tolkienowsko, jednak niestety nie zawsze można pozwolić sobie na zakup. Można jednak spróbować swoich sił we własnoręcznej produkcji.

Ninquelen


    Odkąd pamiętam, miałam słabość do ładnej i oryginalnej biżuterii, oczywiste więc było dla mnie tworzenie ozdób inspirowanych Śródziemiem.

     Zawsze wyobrażałam sobie, że elficka biżuteria podobna była do secesyjnej, o płynnych liniach, inspirowana naturą, a także w pewien sposób bliska duchowi Dalekiego Wschodu - pewna szlachetna prostota, kryjąca się nawet w ozdobach bardzo skomplikowanych, i mistrzostwo wykonania, dzięki któremu nawet najprostsza biżuteria nabiera szlachetności. Wśród motywów na pewno znajdziemy liście, rośliny, kwiaty, gwiazdy... Zapewne poszczególne szczepy miały swoje własne wzornictwo. Nie wyobrażam sobie biżuterii Telerich pozbawionej motywów morskich i materiałów pochodzących z morza, a Laiquendich bez liści. Moja wizja Vanyarów jest bardzo nordycka, więc ich ozdoby również mają dla mnie w sobie pewien północny rys, choć nie są to zwykłe motywy, które znamy, lecz coś innego... Może jak coś, co zainspirowało skandynawskich rzemieślników.
     Wielką inspiracją może być biżuteria secesyjna. Uwielbiam ją oglądać, zachwyca mnie precyzja jej wykonania i wzornictwo. Szczególnie cenię sobie wyroby Rene Lalique - są cudowne i bardzo elfickie. Oprócz tego warto zwrócić uwagę na artystów takich jak Philippe Wolfers, Paul i Henri Veverowie, Henry van der Velde.



Kliknij na obrazek aby powiększyć


Kliknij na obrazek aby powiększyć


Kliknij na obrazek aby powiększyć



     Niezmiernie interesujace są też przykłady secesyjnej biżuterii skandynawskiej, nawiązującej wzornictwem do starych, wikińskich motywów.


Kliknij na obrazek aby powiększyć



     Często widuję w sklepach i w internecie biżuterię, która kojarzy mi się tolkienowsko, jednak niestety nie zawsze można pozwolić sobie na zakup. Można jednak spróbować swoich sił we własnoręcznej produkcji. Biżuteria "hand-made" jest od jakiegoś czasu modna, lecz większość tego typu wyrobów oferowanych w sklepach internetowych pozbawiona jest indywidualności. Na szczęście możemy spróbować zrobić coś samodzielnie. Nie jest to takie trudne, zwłaszcza, że mamy do dyspozycji ogromny wybór półfabrykatów i nie trzeba robić nic skomplikowanego, żeby osiągnąć dobry efekt.
     Będziemy potrzebować narzędzi. W sklepach z półfabrykatami można kupić różne szczypce i obcęgi, jednak na początek możemy posłużyć się chociażby starymi cążkami do paznokci. Przydadzą się nam przy odginaniu i zaginaniu kółeczek i szpilek. Profesjonalne narzędzia warto kupić, jeśli wiemy, że nasza przygoda z produkcją biżuterii nie będzie jednorazowa. Następnie trzeba zaopatrzyć się w półfabrykaty takie jak bigle do kolczyków, szpilki z haczykami, kuleczki zaciskowe, zapięcia do naszyjników - najlepiej kupować je wiedząc już, co chcemy zrobić.
     I czas na najprzyjemniejszą część, czyli koraliki i inne elementy ozdobne. Bardzo często inspiracja przychodzi do mnie, gdy oglądam takie rzeczy i polecam wszystkim tę metodę. Często, gdy zobaczę jakiś koralik, myślę, że to byłyby idealne kolczyki i natychmiast obmyślam resztę.
    W Warszawie (zapewne w innych dużych miastach także) istnieją sklepy z półfabrykatami do biżuterii, jak choćby sklep Kikami na Elektoralnej, mający swoje punkty także w innych częściach miasta. Poza tym w większych pasmanteriach coraz częściej można znaleźć spory wybór produktów tego typu (na przykład "Bocian" w Galerii Mokotów). Na giełdach minerałów i biżuterii wiele stoisk specjalizuje się w półfabrykatach. Jednak polecam też korzystanie ze sklepów internetowych, bo oferty bywają naprawdę zróżnicowane. Oto kilka sklepów, z których korzystam i mogę polecić:

Bardzo duży wybór produktów Jablonex
Jak wyżej
Duży wybór półfabrykatów bali
Mnóstwo prześlicznych, niepowtarzalnych półfabrykatów srebrnych i metalowych.


    Po wpisaniu w google "koraliki" lub "półfabrykaty" znajdziecie mnóstwo sklepów, na pewno każdy wybierze coś dla siebie. Poza tym warto korzystać z allegro, np. u sprzedawcy MerrieBelle (http://allegro.pl/show_user.php?uid=3857764 )

    Bigle będą nam potrzebne do kolczyków. Każda z nas wybierze takie, jakie najbardziej jej odpowiadają i pasujące do biżuterii - pozłacane, posrebrzane, srebrne, otwarte lub zamknięte. Jeśli ktoś jest uczulony na nikiel, powinien wybrać srebrne lub ze stali chirurgicznej. Szpilki zakończone gwoździkami mogą stanowić podstawę kolczyka - wystarczy nawlec na pilkę korale, zagiąć górną część w oczko i przymocować do bigla. Oczywiście można zrobić kolczyki z kilku tak ozdobionych szpilek, zamocowanych koło siebie lub piętrowo.
    Kuleczki zaciskowe - małe kuleczki z miękkiego metalu będą potrzebne, jeśli zdecydujemy się na linkę stalową. Służą do oddzielania od siebie fragmentów linki lub zabezpieczania końców. Takie kuleczki spłaszcza się na lince za pomocą szczypiec, choć można to zrobić i wspomnianymi już cążkami do paznokci. Jak to wygląda, możecie obejrzeć na zdjęciu przedstawiającym moje kolczyki. Kuleczki (już spłaszczone) widać na obu końcach ozdobnych elementów z kamieniami:




    Kuleczek tych możemy użyć także w ich oryginalnym kształcie, jako przekładek.
    Warto kupić także kółeczka, przydatne w łączeniu ze sobą poszczególnych elementów. Nie radzę kupować sprężynowych, czyli takich zwiniętych, kształtem przypominających kółko od breloczka do kluczy - przeważnie ciężko je potem znów zagiąć tak, by druciki do siebie przylegały. Lepsze są zaciskowe, otwarte.
    Jeśli chcemy użyć w naszej biżuterii drutu, warto jest wybrać posrebrzany - przeważnie jest dużo łatwiejszy w kształtowaniu niż srebrny.
    Oprócz tego typu podstawowych półfabrykatów w sklepach znajdziemy bogactwo różnego typu zawieszek, wisiorków, elementów łączących, koszyczków do korali... Często odpowiedni wybór elementu znacząco wpływa na wygląd gotowego wyrobu. Osobiście polecam wyroby w stylu bali, bywają naprawdę ładne i oryginalne. Najlepsze są srebrne, ale metalowe niewiele im ustępują.
    Na zdjęciu prezentuję przykładowe półfabrykaty i koraliki z moich zapasów:





    Oprócz tego możemy do tworzenia własnej biżuterii użyć masy termoutwardzalnej, czyli fimo, lub starej, dobrej modeliny. Fimo jest bardziej miękkie niż modelina, występuje też w szerokiej gamie kolorystycznej. Oprócz wyrzeźbienia elementów można też spróbować formy, najlepiej gipsowej. Nie jest to takie trudne, jak się wydaje. Potrzebny będzie do tego gips ceramiczny (to ważne, gips do tynków się nie nadaje. Gips ceramiczny kupimy w sklepie z artykułami dla plastyków). Na czystej, szklanej płytce stawiamy puste pudełko po margarynie z wyciętym dnem i wlewamy do środka gips (gips wsypujemy do wody i mieszamy, nigdy odwrotnie). Gdy zaschnie, z pomocą choćby dużej igły i pilniczka do paznokci możemy wydłubać na gładkiej stronie kształt, po czym odbić go w fimo. Jeśli brak nam zdolności, można zrobić odlew gotowego przedmiotu, trzeba tylko wcześniej go pokryć czym tłustym, na przykład wazeliną, żeby łatwo odszedł od gipsu. W pracowni rzeźby używaliśmy pasty do podłogi "Agatka", ale już wtedy ciężko było ją dostać. Tym niemniej można spróbować poszukać. Należy pamiętać także o dziurkach lub haczykach.
    Niezależnie od metody, gotowy wyrób utwardzamy zgodnie z przepisem na opakowaniu. Potem możemy go malować, lakierować, przykleić koraliki... Co tylko zechcemy.
    Możemy połączyć ze sobą techniki, i na przykład liście z fimo połączyć z koralikami i półfabrykatami, po czym zawiesić je na biglach. Na zdjęciu poniżej nieskończony jeszcze wisiorek z muszli oprawionej w fimo.




     Oprócz techniki i materiałów bardzo ważny, jeśli nie najważniejszy, jest styl naszej biżuterii. Powinniśmy mądrze dobrać kolory i wzory, tak by efekt końcowy zachował śródziemno - elficki klimat. Na pewno będą pasować kolory spokojne, kojarzące się z naturą. Liść i gałąź, woda i kamień - barwy i uroda tego, co najbardziej kochamy w łagodnym świetle Lorien; we wszystko bowiem, co robimy, wkładamy myśl o tym, co miłe naszym sercom. Tak o płaszczach ofiarowanych Drużynie mówili elfowie z Lorien. Ulubionymi klejnotami Thranduila były szmaragdy, kamienie o barwie liści, a elfowie przybyli na koronację Aragorna nosili białe kamienie we włosach. Wybierajmy barwy, które kojarzą nam się z elfami, łagodne, barwy ziemi, wody i drzew. Użyjmy korali, pereł i muszli na biżuterię Telerich, kamieni w kolorach lasu lub nieba... Unikajmy przesady i nadmiernej strojności. Spróbujmy wyrazić ozdobami elfickiego ducha, niech będzie delikatna. Postawmy na szlachetną prostotę i wysmakowane detale, a później przyjdzie czas na eksperymenty.

     Mam nadzieję, że to, co tu przedstawiłam, pomoże Wam w tworzeniu własnej biżuterii i odnalezieniu odpowiedniego dla każdego stylu.

© Autor: Dorota Ratyńska 'Ninquelen'

Powrót

Id for this page not exist! Please, press Submit button to generate this page.