Rozmiar tekstu:
11 px  12 px
14 px





     O wiele przyjemniej jest dostać napisane ręcznie zaproszenie na ślub, niż wydrukowane. Wykaligrafowany wiersz stanowi doskonały prezent dla ukochanej osoby... Możliwości jest nieskończenie wiele.

Alqualaurë


Czym jest kaligrafia?

    Kaligrafia to przede wszystkim sztuka - powstała razem z pismem; sztuka pięknego pisania, a raczej pięknego prezentowania tekstu.
     Wielu osobom kaligrafia kojarzy się ze średniowiecznymi mnichami, przez całe swoje życie, dzień po dniu przepisującymi księgi, lub też włoskimi mistrzami z XVII wieku, którzy kazali swoim uczniom godzinami rysować szlaczki, by ci wyćwiczyli rękę. Brzmi nudno, nieprawdaż? Kaligrafia nie powinna być nudna, ma sprawiać nam przyjemność. Kaligrafowane teksty mogą być przeróżnej długości, wystarczy nawet pojedyncza litera - inicjał naszego imienia, na przykład.
    Niektórym mogłoby się wydawać, że sztuka pięknego pisania w erze wszechobecnych komputerów zanikła zupełnie. Nic bardziej mylnego! Naszą dłonią możemy osiągnąć efekty, na jakie nie pozwalają nam nawet najwymyślniejsze programy. A po co to robić? Choćby dla samej przyjemności płynącej z tworzenia. A z takich bardziej przyziemnych powodów: o wiele przyjemniej jest dostać napisane ręcznie zaproszenie na ślub, niż wydrukowane. Wykaligrafowany wiersz stanowi doskonały prezent dla ukochanej osoby... Możliwości jest nieskończenie wiele.

Pióro i spółka

    Do pisania absolutnie niezbędne są dwie rzeczy: coś, czym piszemy, oraz coś, na czym piszemy. "To znaczy: pióro i papier, tak?" - ktoś by pomyślał. Odpowiedź brzmi: niekoniecznie. Równie dobrze możemy pisać piórem, jak i pędzlem, cienkopisem, flamastrem... oraz na papierze, tekturze, tkaninie, drewnie, kamieniu (malowane teksty na w miarę płaskich otoczakach wyglądają pięknie), a nawet różanym płatku, jak widać poniżej:




     Jednak dobrze jest zacząć od najbardziej klasycznego wyposażenia. Takiego, jakie najprawdopodobniej znajdziemy w najbliższym sklepie z artykułami artystycznymi. Jeśli nie, pozostają nam sklepy internetowe, jednak przy zakupie pierwszego pióra do kaligrafii nie polecałabym takowych, ponieważ nie można w nich obejrzeć produktu ze wszystkich stron, poczuć, jak leży w ręce.

Pióro

    Pióra są różne. Bardzo różne. Można pisać zaostrzoną trzcinką, przyciętym gęsim piórem, jednak to już wyższa szkoła jazdy. Skupmy się na razie na dwóch podstawowych typach piór: wiecznych i stalówkach z obsadką.
    O tych pierwszych każdy z pewnością słyszał, a zdecydowana większość miała je w ręku. Pióro wieczne ma mocno obsadzoną stalówkę, którą można wykręcić wraz z obsadką, kiedy trzeba zmienić nabój z atramentem lub napełnić pompkę.
    Stalówka z obsadką jest z pewnością bardziej tradycyjnym przyborem. Taką stalówkę obsadza się (stąd nazwa) w okrągłym, często drewnianym, szklanym lub wykonanym z tworzywa sztucznego kołku. Zanurza się ją w kałamarzu, by można było pisać. Jednakże, stalówką w obsadce nie jest łatwo pisać, istnieje też duże ryzyko popełnienia kleksa. Mimo że posiadam takie, prawie nigdy ich nie używam. Jeśli chodzi o cenę, zestaw z kilkoma stalówkami kosztuje kilkanaście złotych.
    Przynajmniej dla mnie wiecznym piórem pisze się o wiele łatwiej, wygodniej się je trzyma i nie tak łatwo jest pobrudzić otoczenie (o naszym dziele nie wspominając) atramentem. Pozwalają one na rysowanie linii we wszystkich kierunkach niemalże, podczas gdy stalówką z obsadką jest to możliwe (dla praworęcznych) tylko w prawo i w dół lub w lewo i do góry (dla leworęcznych).
    Nie twierdzę jednak, że wieczne pióra nie mają wad, a stalówki z obsadkami zalet. Te pierwsze trudniej jest umyć na tyle dokładnie, by można było zmienić atrament np. na inny kolor, a osuszanie pióra, by nie był on rozwodniony, też trochę trwa. Przy stalówce z obsadką nie mamy tego problemu. Myje się ją łatwo i szybko, nie marnując przy tym atramentu.
    Inny aspekt tego dylematu to koszta. Pióra wieczne kosztują znacznie więcej niż stalówki z obsadkami, których ceny wynoszą nie więcej niż kilkanaście złotych za zestaw. Wybór jednak należy do nas.
    Jakiegokolwiek pióra byśmy nie wybrali, dobrze jest mieć do niego przynajmniej trzy stalówki różnej szerokości (wąska - 0.85 mm, średnia - 1.1 mm, szeroka - 1.35 mm). Tyle znajdziemy w najbardziej podstawowym zestawie do kaligrafii i tyle na początek wystarczy.

Atrament

    Często słyszę, jak ludzie mówią o tuszu do pisania. Nic z tego, do pióra przeznaczonego do kaligrafii używa się przede wszystkim atramentu, który nie jest wodoodporny, w przeciwieństwie do tuszu. Jest to konieczne, ponieważ w innym wypadku, gdy zaschnie na stalówce, będzie się ona nadawała tylko do wyrzucenia.
    Atrament można kupić w przeróżnych kolorach: czerwonym, zielonym, sepia, złotym... Jednak na początek wystarczy nam czarny. Kałamarz w sklepie kosztuje od kilku do kilkunastu złotych.

Papier

    Jak wspominałam wcześniej, nie musimy koniecznie pisać na papierze, jednak jest on najbardziej podstawowym materiałem przeznaczonym do tego celu. Z pewnością wolelibyśmy, by nasze dzieła pojawiały się na lepszym papierze niż taki zwyczajny, "do drukarki". Polecam przede wszystkim wykorzystanie papeterii, którą można dostać w pierwszym lepszym sklepie papierniczym.
    Muszę tu także wspomnieć, że dobrze jest mieć przy sobie papier w kratkę, a jeszcze lepiej milimetrowy, na którym bardzo łatwo rozplanować ułożenie tekstu czy też narysować liniuszek (do którego wrócę później).

***

    Mamy więc pióro i atrament. Trzeba je teraz wypróbować. Bierzemy kartkę byle jakiego papieru oraz napełniamy pompkę, wkładamy nabój lub maczamy stalówkę tak, żeby pozostała na niej spora kropla, i nic już nie stoi na przeszkodzie, by sprawdzić, jakie efekty możemy osiągnąć piórem. Narysujmy kilka kółeczek, pętelek i zygzaków, aż osiągniemy płynność ruchów. Stalówkę powinniśmy trzymać pod kątem 30-45 stopni w stosunku do poziomej linii, jak widać na zdjęciu poniżej.






    Pisząc piórem, a zwłaszcza stalówką z obsadką, należy pamiętać, by je pociągać (przesuwać w prawo i w dół) i unikać popychania (w lewo i w górę). Linia powinna być węższa po lewej ku górze i po prawej na dole oraz szeroka po lewej na dole i po prawej ku górze.

Do dzieła

    Jak wspominałam już wcześniej, nie zamierzam nikogo nakłaniać do monotonnych ćwiczeń. Przyznaję szczerze, że szlaczki po raz ostatni rysowałam w przedszkolu;-). Nie przeczę jednak, że przed dosłownym przystąpieniem do dzieła, trzeba się trochę przygotować.
    Przede wszystkim: miejsce pracy. Usiądźmy przy biurku czy stole i usuńmy z blatu wszystkie niepotrzebne przedmioty. Musimy mieć pewność, że mamy wystarczająco dużo miejsca, by przesuwać kartkę w miarę pisania oraz by nie zawadzać o nic łokciem. Pozbądźmy się też wszelkiego typu rzeczy, które mogłyby nas rozproszyć, np. telefonu komórkowego. W zasięgu naszych rąk powinny być pióra, kałamarze, ołówek, gumka, linijka (ekierka też nie zaszkodzi), oraz papier: będziemy potrzebowali paru kartek białego papieru jak do drukarki, albo jeszcze lepiej w kratkę (im drobniejsza, tym lepiej), który wykorzystamy do rozplanowania tekstu, oraz papieru, na którym ma się pojawić nasze dzieło. Usiądźmy wygodnie i zaczynajmy.
    Po pierwsze: tekst. Nasze dalsze poczynania z piórem będą zależeć właśnie od niego: jego nastroju, długości i tym podobnych spraw. Na początek proponuję wybrać krótki tekst, który lubimy i darzymy sentymentem. Wystarczy jedno zdanie. W przykładach będę używała słów w quenyi: nai Anar caluva tyelyanna, które oznaczają: niech Słońce oświetla twą ścieżkę. Teraz zastanówmy się nad nastrojem, jaki chcemy uzyskać. Każdy może go przedstawić według własnego uznania, nie musimy się przy tym sugerować żadnymi krojami pisma, które pojawiły się w historii. Prawdę pisząc, kiedy zaczynałam moją przygodę z kaligrafią, nie miałam pojęcia o historycznych pismach, przeglądałam tylko czcionki w programach do edytowania tekstu, a potem naśladowałam te, które mi przypadły do gustu, i w razie potrzeby odrobinę je zmieniałam.
    Kiedy zdecydujemy się już na konkretny styl, warto wziąć ołówek i na papierze w kratkę, a jeszcze lepiej milimetrowym, rozplanować na kilka sposobów to, co chcemy osiągnąć. Pozostaje nam już tylko wybrać ostateczny projekt. Załóżmy, że będzie on wyglądał tak, jak drugi od góry na tym szkicu:






    Teraz spróbujmy to odtworzyć piórem "na brudno". Wielkość liter będzie zależała od szerokości stalówki. Pismo, które wybrałam, powinno wyglądać dość "zwiewnie", więc stalówka nie może być szeroka. Jeśli uznamy, że litery są za małe, a przy pisaniu większymi nie widać różnicy w szerokości linii, trzeba wziąć szerszą stalówkę. Kiedy już osiągniemy pożądany efekt, możemy zacząć myśleć o przeniesieniu tekstu na kartkę, na której ma się pojawić nasze dzieło. Papier nie musi być biały, kolor może być dowolny: kremowy, żółty, seledynowy, może mieć też delikatny wzorek, np. przypominający żyłki marmuru - cokolwiek uznamy za odpowiednie.
    Teraz mamy następujący wybór:
    Możemy narysować ołówkiem bardzo delikatne linie, które posłużą nam za wskazówki przy pisaniu. Jeśli wciąż nie jesteśmy pewni swojej ręki, możemy naszkicować cały tekst. Wyglądałoby to mniej więcej tak:






    Drugą opcją, z której korzystam zwłaszcza przy dłuższych tekstach lub kiedy potrzebuję wykonać kilka identycznych kopii, jest liniuszek. Liniuszek, zwany czasem rygą, jest kartką papieru z zaznaczonymi bardzo wyraźnie liniami, które, jak poprzednio, posłużą nam za wskazówki. Liniuszek jest podkładany pod papier, na którym ma się pojawić tekst. Dobrze jest zabezpieczyć go spinaczami, by się nie przesuwał w trakcie pisania.
    Dużą zaletą tej metody jest to, że nie rysujemy niczego na naszym dziele. Ołówek, używany nawet najdelikatniej, może pozostawić ślady czy wgłębienia. Niestety, kiedy papier jest gruby lub w ciemniejszych kolorach (np. czerwony, zielony, etc.) linie na liniuszku mogą nie prześwitywać przez kartkę.
    Oto nadszedł moment, na który wszyscy czekaliśmy. Jesteśmy gotowi do dzieła. Przy pisaniu należy zwrócić uwagę, czy odstępy między literami i wyrazami są równe oraz czy wszystkie litery są proste lub pochylone pod tym samym kątem.
    Jeśli się pomylimy... cóż, mówi się trudno, bierze się nową kartkę, rysuje linie lub podkłada liniuszek i pisze od nowa. Pomyłki zdarzają się każdemu i nie powinniśmy się nimi irytować ani przez nie zniechęcać. Jeśli jednak czujemy, że musimy ponowić próbę za wszelką cenę, naprawdę lepiej jest to odłożyć na jakiś czas, kilka godzin czy nawet do następnego dnia.
    Przy używaniu grubego papieru istnieje możliwość wyskrobania atramentu za pomocą bardzo ostrego noża czy nawet skalpela, jednak radziłabym użyć nową kartkę, kiedy tylko jest to możliwe, jako że takie wyskrobanie nie wygląda perfekcyjnie, niszczy fakturę papieru, a przy pisaniu w takim miejscu atrament często się rozpływa, co psuje efekt. Poza tym, metoda ta wymaga dużej wprawy. Używam jej tylko wtedy, kiedy naprawdę muszę, czyli np. kiedy piszę w zeszycie, z którego nie mogę wyrwać kartki.
    Pisząc, należy też pamiętać, że nasze dzieło nie powinno wyglądać jak wydruk. Nasza dłoń ma mu nadać oryginalny charakter.
    Oto i skończony tekst:






Teksty długie, dłuższe i najdłuższe

    Nikt nie każe nam poprzestać na pojedynczych zdaniach. Teoretycznie każdy tekst nadaje się do wykaligrafowania (jeszcze nie widziałam takiego, który by się nie nadawał). Mogą to być wiersze, proza, dramat - cokolwiek.
    Dłuższy tekst daje nam możliwość wprowadzenia wielu urozmaiceń. Jednym z nich może być inicjał - ozdobna pierwsza litera, wyższa niż pozostałe. Oto przykład (pierwsze dwa akapity "Silmarillionu", pismo anglo-saksońskie, wykonane gęsim piórem):






    Inną możliwością jest nagłówek czy tytuł, napisany większymi i bardziej ozdobnymi literami. Podaję tu moje dzieło sprzed roku bodajże, z inicjałem i ozdobnym tytułem (napis tengwarowy to: "Ainulindalë", ale do pisma Elfów wrócę później) oraz aż nadto ozdobnym tłem. Jest to pierwszy akapit "Silmarillionu".






    Bardzo interesujące jest też rozplanowywanie wierszy, a można je rozplanować na kilka sposobów (podaję tu bardzo uproszczone schematy):






    Oczywiście, jak w każdym innym wypadku, możliwości jest nieskończenie więcej. Oto dwa przykłady gotowych tekstów:













Kaligrafia u Elfów

    Jednym słowem: tengwar. Wydawałoby się, że to wyższa szkoła jazdy. Nic bardziej mylnego. Tengwar, ze względu na swoją prostą konstrukcję (pnie i łuki, zamknięte lub otwarte - oto skład typowej tengwy), nadaje się wprost idealnie do kaligrafowania. Krój pisma może być kompletnie dowolny, o ile pnie i łuki są rozpoznawalne.
    Jednakże do pisania tengwarem, niezbędna jest jako taka jego znajomość. Na tej stronie: Tengwar Feanora znajduje się najbardziej szczegółowe opracowanie pisma Elfów, jakie do tej pory znalazłam. Tengwar wbrew pozorom nie jest zbytnio skomplikowany, za to dzięki niemu można uzyskać wspaniałe efekty i nadać swoim dziełom bardziej "śródziemny" charakter.
    Używając pisma stworzonego przez Feänora, nie musimy koniecznie kaligrafować tekstu w języku Quendich. Tengwar może posłużyć do zapisu jakiegokolwiek języka, a doskonałe tego przykłady można znaleźć chociażby : w tej galerii.
    Oczywiście, nie musimy używać aż tak ozdobnych i skomplikowanych czcionek, jak w powyższej galerii. Oto prosta wersja "Lamentu Galadrieli":






    Na koniec pragnę życzyć Wam owocnych zmagań z piórem. Mára valto!



© Autor: Agata Borkowska 'Alqualaurë'

Powrót

Ten artykuł był czytany 2193 razy.