Rozmiar tekstu:
11 px  12 px
14 px




Warsztat Belega jest skromny ale doskonale wyposażony. Panuje w nim półmrok, jednocześnie jest suchy i dobrze zabezpieczony przed deszczem.
     Elf stoi obok wybranych kawałków drewna.

Beleg



    Jeżeli chcemy zrobić łuk, potrzebne nam będą następujące narzędzia:

  • ostry nóż
  • siekierka
  • strug
  • młotek
  • para ostrych klinów (najlepiej stalowych)
  • piła do drewna
  • szablon z wyrysowanymi parametrami łuku, linijka i ołówek
  • cienkie gwoździki
  • pilnik do drewna
  • papier ścierny
  • taśma skórzana lub lniana linka
  • cienka linka
  • drewniana belka o długości 1 metra

Z materiałów wybierzemy :

  • pień akacji, jesionu albo wiązu który będzie wkrótce łukiem
  • szpagat (dratwa szewska) z którego powstanie cięciwa.


    Zanim zabierzemy się do pracy obejrzyjmy jeden z łuków, które wiszą na stojakach. Każdy z nich składa się z dwóch części: łęczyska i cięciwy. Łęczysko jest jego podstawową częścią, najszybciej rozpoznawalną. Po kształcie, budowie i użytych materiałach łęczyska określa się typ łuku. Np. łęczysko wygiete w wstronę "grzbietu" należy do łuku refleksyjnego, a sklejone z drewna, ścięgien i kawałków rogów do kompozytowego.
    Zapytacie pewnie: Co to "grzbiet" łęczyska ? Jest to ta płaszczyzna, która jest zwrócona w kierunku celu. Jego przeciwieństwem jest "brzusiec".
    Ponadto łęczysko składa się z kilku różnych elementów: Część chwytowa, znajdująca się w środku ciężkości łęczyska, to majdan. Czasem nazywam go rękojeścią. Z majdanu wychodzą "ramiona", zakończone na końcu "gryfami". Dolne zwykle jest nieco dłuższe od górnego. "Gryfy" zaopatrzone są w specjalne wyżłobienia przeznaczone do zaczepiania cięciwy. Cięciwa z kolei posiada jedną lub dwie pętle, które spoczywają na gryfach. Pętle są wzmocnione "owijką", czyli dodatkowymi włóknami ciasno owiniętymi wkoło. Owijką jest również wzmocnione "siodełko" cięciwy, czyli środkowa część cięciwy na której osadzamy strzałę.



    No właśnie.... Strzała.     

Podstawową częścią strzały jest promień, (pogardliwie przez niektórych zwany patykiem) inaczej brzechwa lub drzewce. Zazwyczaj drewniany, długości do 70cm, o przekroju okrągłym, średnicy 8-10 mm. Z jednej strony strzała zaopatrzona jest w "grot", z drugiej zaś w "osadę" z nacięciem na cięciwę. Kilka centymetrów od osady znajdują się lotki, zwykle w liczbie trzech.

Skoro wiadomo już jak wygląda łuk, bierzmy się do pracy.

Naszym celem jest wykonanie łuku prostego o profilu zbliżonym do łuku angielskiego:



    Siła naciągu ok. 15 kg. Długość ok. 190 cm. Jeśli chodzi o siłę naciągu, to najlepiej uczyć się strzelać łukiem o twardości, poniżej możliwości łucznika. Dobrze wówczas schować "męską" dumę do kieszeni, bo jak po kilkunastu strzałach ręce zaczną drżeć ze zmęczenia, to trafienie w cel będzie czystą loterią. Myślę że 13-15 kg naciągu będzie w sam raz. Najlepiej sprawdzić się na pożyczonym łuku, wtedy będzie wszystko jasne.
    Długość łuku nie ma związku z jego siłą. Siłę ustala grubość i kształt przekroju ramion. Dłuższe łuki są z reguły stabilniejsze, tzn. równomiernie się naciągają w początkowym i końcowym stadium strzelania, przez co są celniejsze. Krótsze mają lepszy współczynnik między siłą włożoną, a oddaną, czyli dalej niosą strzały. No i są poręczniejsze w transporcie.
    Łuk drewniany ma gorsze parametry od kompozytowego, ale jest "tradycyjny". Na początek wybrałbym najtańszy.
   Na przykładzie tworzenia własnego łuku, pokażę Wam, jak wykonać dla siebie tą broń, czego się wystrzegać podczas tworzenia tej broni i na co zwracać najbaczniejszą uwagę.
    Nasz łuk wykonany będzie z dwóch kawałków drewna, sklejonych na majdanie (rękojeści).

Etap 1. Przygotowanie materiału.

    Łuk wykonany będzie z akacji (równie dobrze może to być jesion lub wiąz) o średnicy pnia ok. 15 cm i długości co najmniej 1 metra.
    Dobrze byłoby, aby pień był nieco grubszy. Łatwiej będzie wtedy "znaleźć" ramiona łuku w pniu. Pień powinien być w miarę prosty, nie skręcony i bez sęków i gałęzi.
    Tym "pniem" może być również gruba gałąź. Jeżeli ktoś miałby dostęp do 2 metrowego pnia spełniającego powyższe warunki, to może pokusić się o łuk wykonany z jednego kawałka drewna.
    Ominie go wtedy etap klejenia

  • 1. Pień ścięty siekierą, należy spiłować aby miał prosto ucięte końce, które należy zamalować farbą kauczukową. Umożliwi to obserwację drewna podczas suszenia i ewentualne zapobiegnięcie pękania.
  • 2. Następnie rozczepiamy pień na pół. Jeżeli jest jakiś sęk, to linia pęknięcia powinna przechodzić przez niego. Do tej operacji potrzebne będą 2 kliny i młotek. Jako klina można użyć siekiery, jednak należy liczyć się z jej zniszczeniem. Wbijamy jeden klin w grubszy koniec pnia. Gdy drewno pęknie wbijamy drugi klin w miejsce pęknięcia, aby uwolnić ten pierwszy. Powtarzamy te czynności, aż uzyskamy dwa kawałki drewna. Uwaga. Jeżeli pień pęka niesymetrycznie, w żadnym wypadku nie należy go "prostować". Możliwe, że jeden z kawałków nie będzie już się do niczego nadawał i trzeba będzie go spisać na straty.
  • 3. Zdjąć korę ostrą siekierką (lub innym narzędziem np. strugiem) i położyć nisko, w suchym i chłodnym miejscu.


    Główną ideą tych poczynań, jest powolne i równomierne schnięcie drewna. W zapiskach starożytnych mistrzów napisano, że wilgotność docelowa powinna wynosić 10%. Jeśli nie masz czym tego pomierzyć, musisz zaufać instynktowi.
    Powyższe czynności mogą być oddzielone od siebie nawet kilkudniową przerwą. Nie ma pośpiechu. Suszenie powinno trwać co najmniej 2 miesiące.


    Po około 5 tygodniach można powolutku przejść do następnego etapu. Drewno jest co prawda jeszcze zbyt wilgotne, jednak usuwając zbędny jego nadmiar, przyspieszymy nieco proces suszenia.
    Jeśli w międzyczasie Twoje kawałki drewna zaczną pokrywać się białym nalotem pleśni, trzeba położyć je wyżej w suchszym miejscu, aby nie pobierały wilgoci z podłoża. Jeżeli podczas suszenia zauważymy powstawanie pęknięć, drewno należy przenieść w chłodniejsze miejsce. Pomocne w zauważeniu obu tych niekorzystnych zjawisk jest brak kory na pniu.
    Wybieramy najładniejszy kawałek drewna i bierzemy się do pracy.



Etap 2- "Znalezienie" łuku w pniu drzewa.

     Powierzchnią bazową jest okorowana część drewna. Będzie to w przyszłości grzbiet łuku, więc należy tak umiejscowić ramiona łuku na pniu, aby ominąć jak najwięcej sęków i pęknięć (jeśli takie zostały po suszeniu). Tą powierzchnię obrabiamy w minimalnym stopniu, aby nie przekroczyć słojów drewna.

     Kolejną rzeczą na którą należy zwrócić uwagę jest skręcenie pnia. Skręcony pień raczej nie nadaje się na łuk. Można co prawda próbować korekt, ale szanse powodzenia są małe.
     Na szkicu który przedstawiłem widać (mam przynajmniej taką nadzieję) że mój pień jest krzywy. Krzywizna przebiega w stronę przyszłego grzbietu, co da się jeszcze wykorzystać na plus. Ugięcie w tą stronę częściowo zniweluje efekt układania się łęczyska za cięciwą.

    Na części okorowanej pnia rysujemy kształt grzbietu. Dwa ramiona obok siebie, w odległości nie mniejszej niż 5 mm. Najwygodniej jest odrysować je z szablonu przypiętego pinezkami (lub naklejonego) do drewna. Wystarczy dobra linijka i ołówek. Kartki najlepiej posklejać i wyciąć narysowany kształt.
    Po odrysowaniu, widać wyraźnie, wszelkie defekty, wywołane faktem że drzewa nie powstają na taśmie produkcyjnej. Wybieramy więc optymalne położenie ramion, przesuwając szablon na pniu. Umiejscowienie obu ramion obok siebie, daje dużą pewność, że będą one miały podobne właściwości mechaniczne, a wszelkie krzywizny będą symetryczne względem majdanu (rękojeści).

    Gdy już zdecydowaliśmy się, gdzie będą położone ramiona łuku, rysujemy linię podziałową między nimi . Rozdzielimy je na jakiś czas, po to by później znów połączyć, ale nieco inaczej. Rozcinamy pień piłą. Ktoś lubiący dreszczyk emocji może spróbować go rozczepić tak jak w etapie 1.2 ,ale nie polecam. Nie wiadomo, czy drewno będzie pękać tak, jak chcemy.

    Siekierką, lub strugiem usuwamy fragmenty o których wiemy, że na pewno nam się nie przydadzą i odkładamy do dalszego suszenia. Nie wolno być tutaj zbyt gorliwym, gdyż zbyt cienka listwa wypaczy się podczas suszenia. Należy zostawić trochę więcej materiału na końcach które będą służyły jako element łączący na majdanie. Jeżeli planujemy zrobić rzeźbione gryfy również należy to uwzględnić podczas strugania, zostawiając odpowiedni naddatek.
    Pamiętajmy, że ten kawałek drzewa żył kiedyś własnym życiem. A teraz my musimy sprawić, aby ożył ponownie, ale w postaci łuku. Należy wszelkie kroki wykonywać powoli i rozważnie. Szkoda byłoby, gdyby niedoszły łuk skończył swój żywot w płomieniach.

Etap 3 - "Klejenie ramion"


     Na jednym z ramion (dokładnie na jego grzbiecie) wyrysowujemy wcięcie w kształcie klina, tak jak zaznaczyłem na wcześniej załączonym rysunku. Wcięcie to powinno być długości 10-15 cm. Wycinamy piłką, zaznaczony fragment. Jeżeli coś poszło krzywo to nie należy poprawiać. Drugie ramię "ostrzymy" tak, aby dopasować go do wyciętego klina. Najpierw siekierką lub piłą, a potem pilnikiem do drewna. Ważne jest takie dopasowanie obu ramion aby (patrząc od strony grzbietu), utworzyły linię prostą.
    Można sobie pomóc rysując na nich oś symetrii. Następnie wbić płytko trzy gwoździki na tych osiach: jeden w pobliżu przyszłego majdanu, a dwa na gryfach. Jeżeli wszystkie trzy "zgrają się" ze sobą, wtedy łuk jest prosty. Do klejenia najlepiej nadają się kleje oparte na żywicy epoksydowej (Distal lub Poxipol). Po sklejeniu całość skręcamy ściskami stolarskimi, lub skręcamy linką, szpagatem. Maksymalną trwałość, spoina osiąga po tygodniu, ale można już pracować nad łukiem po dwóch dniach. Po sklejeniu, dobrze jest sprawdzić, czy nie nastąpiło przesunięcie ramion względem osi. W celach korekty wykorzystujemy wcześniejszy szablon.
    Usuwamy nadmiar drewna leżący poza wyrysowanymi z szablonu liniami. Odrysowujemy drugi szablon, pokazujący grubość ramion. Jeżeli ramiona są wygięte, lepiej wyznaczyć tą linię przy pomocy metrówki. Po odrysowaniu usuwamy naddatek. Tradycyjnie można użyć struga, piły lub siekierki.
    W tej postaci łuk powinien przypominać listwę, o prostokątnym przekroju. Pilnikiem zaokrąglamy powierzchnię brzuśca, tak by uzyskać przekrój w kształcie litery "D"




Etap 4 - "Kształtowanie łuku"


     Do kształtowanie potrzebna będzie belka o wymiarach około 10x10x100 cm. Z tej belki i przyszłego łuku z robimy prowizoryczną kuszę. W tym celu należy zrobić "progi" na belce nacinając je co 5 cm, na całej długości. Muszą być na tyle głębokie, aby cięciwa miała się na czym trzymać. Zamiast progów można nabić krótkie gwoździki, które spełnią tę samą funkcję. Koniec, o który oprze się rękojeść łuku żłobimy w siodełko, tak aby łuk był na nim pewnie osadzony. Do kompletu wykonujemy cięciwę około 10 cm dłuższą niż łęczysko .
    Montujemy "kuszę" zakładając cięciwę na gryfy, a rękojeść łuku opierając na siodełku belki. Stopniowo naciągamy cięciwę na kolejne progi, obserwując ramiona łuku. Jeżeli jedno wygina się bardziej tzn. że jest słabsze. Wtedy pilnikiem przycieramy to drugie.
    Ramiona powinny giąć się równo na całej długości, za wyjątkiem rękojeści. Jeżeli tak się nie dzieje piłujemy sztywniejsze fragmenty łęczyska. Podczas całego procesu należy oszczędzać łuk i nie naciągać go do maksymalnej długości zanim nie zostanie ukształtowany. Oczywiście obrabiać należy tylko brzusiec, czyli część wewnętrzną łęczyska. Najczęściej okazuje się, że ukształtowany łuk jest zbyt twardy jak na możliwości łucznika. W moim przypadku wyszedł na około 30 kg naciągu. Aby zmniejszyć siłę naciągu należy opiłować równo oba ramiona od strony brzuśca i na nowo go ukształtować. Następnie znów pomierzyć naciąg. I tak do skutku. Pod koniec pracy należy zastąpić pilnik papierem ściernym o coraz to drobniejszych ziarnach. Czas pracy co prawda się wydłuży, lecz efekt przerośnie oczekiwania.
    Ten etap jest chyba najżmudniejszy wszystkich, a zarazem najtrudniejszy bo nie "przywykły" do wyginania łuk, może pęknąć.

Etap 5 - "Cięciwa"


    Idealna cięciwa musi być cienka, wytrzymała i nierozciągliwa. Im cieńsza cięciwa tym lepsza parametry łuku. Powinna jednak wytrzymywać obciążenie większe niż 7 krotny naciąg łuku. Najlepszym materiałem pod względem dostępności, ceny i parametrów jest tzw. dratwa szewska wykonana z lnu. Z mojej praktyki wynika że 8- krotnie złożona dratwa wytrzymuje łuki o naciągu do 25 kg. Można zmniejszać liczbę włókien uzyskując lepsze parametry, lecz wówczas wzrasta ryzyko przerwania cięciwy, a tym samym pęknięcia łuku.
     Należy pamiętać o wzmocnieniu fragmentów pracujących ze strzałą (owijka) i gryfami (pętle).W tych miejscach najczęściej zrywa się cięciwa. Cięciwa posiada jedną lub dwie pętle. W przypadku dwóch musi być dopasowana do konkretnej długości łęczyska. Gdy posiada jedną, wolny koniec zawiązuje łucznik na gryfie podczas napinania łuku. Ma wówczas możliwość regulacji stopnia ugięcia łęczyska. Tutaj zwracam uwagę na terminologię: Łucznik napina łuk zakładając cięciwę, zaś naciąga go przygotowując się do strzału.
     Metod splatania włókien jest wiele. Przykłady można znaleźć na tej stronie

Etap 6 - "Konserwacja"


    Drewniany łuk jest bardzo wrażliwy na wilgoć, dlatego należy go przed nią chronić. W przeciwnym wypadku może się trwale odkształcić (tzw. podążanie za cięciwą) lub skręcić w śmigło. Z kolei nie należy go zbytnio suszyć (np. nad kominkiem) bo wyschnie na wiór i może pęknąć.
    Współczesne lakiery do drewna skutecznie zapobiegają wymianie wilgoci z otoczeniem i takie są zalecane dla osób które mają ograniczony wybór miejsca składowania. Wytrawni specjaliści twierdzą jednak że łuk powinien "oddychać". Aby mu to umożliwić i zarazem zabezpieczyć, regularnie nacierają surowe drewno gorącym olejem lnianym. Jest to jednak brudna robota, którą trzeba okresowo powtarzać..
    Pośrednim rozwiązaniem (stosowanym również przeze mnie) jest pomalowanie łuku pokostem lnianym. Pokost nie pachnie zbyt ładnie, lecz jako impregnat sprawdza się znakomicie. Zresztą, po 24h prawie nie czuć brzydkiego zapachu. Może to kwestia przyzwyczajenia.
    Niezależnie od wybranej metody należy chronić akcesoria łucznicze przed kurzem, wilgocią i od czasu do czasu przecierać suchą ściereczką.




Etap 7 - "Zdobienie"


     Jak napisał J.Jankowski "Łuk ma przede wszystkim dobrze strzelać, a dopiero później ładnie wyglądać". Dlatego też ze zdobieniem należy się troszkę wstrzymać. Lepiej najpierw postrzelać i przetestować łuk. Możliwe że po jakimś czasie trzeba będzie wykonać drobne korekty i przytrzeć tu i ówdzie. Można wyprofilować jego rękojeść i gryfy przy pomocy ostrego nożyka i drobnych pilników. Poza tym rękojeść można owinąć taśmą skórzaną lub linką lnianą by zamaskować miejsce klejenia. Jednym z pomysłów na zdobienia jest wykonanie na nim oryginalnego napisu w sindarinie na ramionach.


Pewnej ręki i bystrego oka życzy
Beleg

© Autor: Beleg Cuthalion

Powrót

Ten artykuł był czytany 6249 razy.