Rozmiar tekstu:
11 px  12 px
14 px




Adamob


    Zajmuję się tolkienistyką tak gdzieś od 2001 r. Wtedy to będąc u wujka z bogatą biblioteczką i szukajac czegoś do poczytania, on wyciągnął "Wyprawę" tłum. Skibiniewskiej, i powiedział że to bardzo fajna książka i żebym sobie poczytał. Wiem że w tedy wychodziła na ekrany DRużyna Pierścienia, ale ja na ten film poszedłem jakieś pół roku później (miałem wtedy już przeczytane wszystkie części WP).

    Interesuję się wieloma rzeczami. To zależy od dnia i humoru. Najczęściej jednak jest to historia ( no może oprócz zapamiętywania dat bo nie mam pamięci do cyfr) Drugim moim konikiem są szeroko pojete militaria, strategia oraz rycerstwo. Szeroko pojete znaczy się zaczynając od studiowania planów bitew, a kończąc na tworzeniu sobie różnego rodzaju broni i łuków

     Kim chciałbym być?...

Na pewno człowiekiem.
Jednak nie zwykłym smiertelnikiem z Gondoru, lub Rohanu ( bez obrazy ). Byłbym Dunedainem.
Jeden z nielicznych, którzy pozostali ze sławnego rodu. Teraz ukryty i strzeżący nic nie wiedzących hobbitów i ludzi z Bree.Taki opis bardzo by do mnie pasował...

Obcy człowiek popijał z wysokiego kufla i ćmił fajkę na długim, dziwnie rzeźbionym cybuchu. Nogi wyciągnął przed siebie pokazując buty z cholewami sporządzone z miękkiej skóry i zgrabnie przylegające do łydek, lecz mocno zniszczone i zabłocone. Otulony był w dobrze wysłużony, gruby, ciemnozielony płaszcz i mimo gorąca w izbie naciągnął kaptur na głowę tak, że twarz niknęła w jego cieniu, tylko błysk oczu zdradzał zainteresowanie, z jakim śledził hobbitów.

Nie przeszkadzało by mi jakby ludzie o mnie tak mówili....

Małomówny gość, ale jeżeli się odezwie, zawsze ma coś ciekawego do opowiedzenia. Znika na miesiąc albo na rok, potem znów tutaj zagląda. Wiosną kręcił się tutaj ustawicznie, ale ostatnimi czasy jakoś go nie widziałem. Prawdziwego jego nazwiska nigdy nie słyszałem...

    Chodzic po zagubionych traktach. Całe tygodnie przebywać w dziczy. Od czasu do czasu odwiedzać Rivendell, gdzie witać będą mnie z otwartymi rękoma. I mieć tę świadomość, że się robi cos dobrego i pożytecznego.



Powrót