Rozmiar tekstu:
11 px  12 px
14 px




Nie wiemy o entach zbyt wiele. Przybyli na Ardę bardzo wcześnie, jednak nieznana jest nawet przybliżona data ani miejsce ich pojawienia się. Rzadko przebywali w centrum wydarzeń, trzymając się raczej na uboczu i zajmując swoimi sprawami.

Hithlome




    Nazywano ich różnie: Onodrimowie, Enydzi, Pasterze Drzew, a także Enty, co było nazwą plemienia w języku Rohanu.

    Elfy Wysokie uważały, że Valarowie nie wspomnieli o entach w Muzyce. "- A jednak Pieśń o tym mówi - odparła Yavanna [Manwemu]".1 Tak więc pierwsza zapowiedź nadejścia Pasterzy Drzew pojawiła się prawdopodobnie już w Pieśni. Myśl o nich wplotła Yavanna, chcąc uchronić przywiązane do ziemi bezbronne olvary. "Kocham drzewa. Długo rosną, lecz prędko można je uśmiercić i nikt nie będzie opłakiwał straty tych, które nie płacą haraczu z owoców, rodzących się na ich gałęziach. Chciałabym, żeby drzewa mogły przemawiać w imieniu wszystkich stworzeń zakorzenionych w ziemi i wymierzać karę tym, którzy je krzywdzą".2

    Prośby Yavanny zostały wysłuchane: po przebudzeniu się Dzieci Iluvatara, z daleka przybyły duchy, które zstąpiły między drzewa. Miały bronić ich przed wrogimi istotami, a także utrzymywać pewną równowagę w przyrodzie. Wycinki lasów były nieuniknione - różne plemiona wykorzystywały drewno jako budulec, opał lub materiał do wyrobu przedmiotów. Zniknięcie każdego drzewa było dla Pasterzy wielką stratą, zwłaszcza, że niektóre z nich znali od nasiona. Jednak najbardziej boleśnie odczuwali bezmyślne i okrutne niszczenie lasów. Był to prawdopodobnie główny powód ich nienawiści do orków. "Ten niegodziwiec i jego sługi pustoszą las. Na skrajach rąbią drzewa, dobre, zdrowe drzewa. Niektóre zostawiają zwalone, żeby gniły na miejscu, po prostu ze zwykłej orkowej złośliwości".3

    Wśród Pasterzy można wyróżnić entów oraz entiany. Kobiety entów "przynależały" do Yavanny, natomiast mężczyźni do Oromëgo. Entiany różniły się od mężów zarówno charakterem, jak i upodobaniami. Zamieszkiwały pola, sady, ogrody, łąki i rzadkie zagajniki. Ważny był dla nich spokój oraz dostatek, pragnęły naginać naturę do swoich potrzeb: "Nie chciały z tymi wszystkimi stworzeniami rozmawiać, żądały tylko, żeby ich słuchały i spełniały ich wolę. Żony entów kazały wszystkiemu rosnąć wedle swoich życzeń, dostarczać sobie liści i owoców".4

    Ich mężowie byli zupełnie inni: wędrowali po górach i lasach, kochali dzikość puszczy oraz wielkie drzewa, z którymi rozmawiali. Nie chcieli porządkować przyrody, brali tylko to, co sama im dawała. Powoli tracili kontakt z partnerkami, które po jakimś czasie przeniosły się za Anduinę. Założyły tam pola i ogrody, w których zamieszkały; ludzie uczyli się od nich przydatnych umiejętności i darzyli je głębokim szacunkiem. Wygląd entian uległ zmianie: "od ciężkiej pracy przygarbiły się, skóra im ściemniała, włosy spłowiały na słońcu i nabrały odcienia dojrzałego zboża, a policzki pokraśniały jak jabłka. Tylko oczy zostały takie, jakie zawsze w naszym plemieniu bywały".5

    Entowie niewiele się zmienili: mieli około kilkunastu stóp wzrostu, ciało pokryte korą, parę rąk i nóg oraz przenikliwe oczy - "cierpliwe, uparte, zadumane i rozświetlone zielonymi skrami".6 Jeśli staliby nieruchomo, niewprawny obserwator mógłby wziąć któregoś z nich za drzewo. Tylko tyle można o nich powiedzieć ogólnie, ponieważ byli od siebie odmienni tak, jak drzewa. Różnili się wzrostem, ilością palców u rąk i stóp (od trzech do dziewięciu), sylwetką, wiekiem, a także gatunkiem drzewa, do którego byli podobni.

    Kiedy Pasterze przeprawili się przez rzekę, postanawiając odwiedzić swe żony, zastali tam tylko pogorzeliska i zniszczoną przez wojnę ziemię. Po entianach nie było ani śladu. Próby ich odnalezienia trwały długo, lecz nie przyniosły skutku. Entowie nigdy całkowicie nie zarzucili poszukiwań, jednak nie wyprawiali się już daleko, tracąc nadzieję na spotkanie żon. "Wierzymy, że kiedyś znów spotkamy się z nimi i może znajdziemy taki kraj, w którym będziemy mogli żyć razem (...) Wedle starej przepowiedni stanie się to jednak dopiero wówczas, gdy i my, i one utracimy wszystko, co dawniej posiadaliśmy".7 Nie wiadomo czy wszystkie z nich zginęły podczas wojny, czy może niektóre przeżyły i zawędrowały do odległych krain. Sam Tolkien przypuszczał, iż entiany zniknęły na dobre podczas Wojny Ostatniego Przymierza. Od tamtej pory ilość Onodrimów zmniejszała się: nie przychodziły już na świat małe enciątka, a wielu entów z czasem zdrzewiało, zasypiając i upodabniając się do zwykłych drzew. Jedynie na podstawie pogłosek można podejrzewać, że w niektórych częściach Śródziemia uchowały się jeszcze entiany - bardzo zagadkowa jest historia opowiadana przez Sama Gamgee Tedowi Sandymanowi w karczmie "Pod Zielonym Smokiem". Podobno kuzyn Sama, Hal, widział drzewoluda za Północnymi Wrzosowiskami, lecz nie wiadomo czy był to naprawdę jakiś zabłąkany Pasterz Drzew czy kolejny wymysł Hala.

    Jeśli chodzi o jadłospis Onodrimów, głównym pożywieniem była woda entów, zapewniająca sytość i świeżość. Merry i Pippin byli chyba jedynymi osobnikami innej rasy, którzy mieli okazję spróbować tego niezwykłego napoju. To dzięki niemu urośli o ładnych parę cali.

    Wzajemne oddziaływanie między entami a drzewami było bardzo silne: "Powiadają, że z czasem owce stają się podobne do pasterzy, a pasterze do owiec (...) Z drzewami i z entami dzieje się to szybciej i wzajemny wpływ jest silniejszy, a przy tym współżyją z sobą przez całe wieki".8 Zdarzali się Pasterze, którzy wyglądali już zupełnie jak drzewa i prawie się nie poruszali, ale równocześnie istniały także rozbudzone drzewa, które potrafiły rozmawiać. To elfowie pierwsi rozbudzili te drzewa i uczyli je swojej mowy, nauczyli jej także entów, za co ci byli im bardzo wdzięczni. Onodrimowie posiadali bardzo dobrą pamięć i szybko uczyli się różnych języków - rozmawiali nimi z innymi istotami ze względu na zbyt trudne i długie słowa, którymi się posługiwali: "morimaitesinkahonda...hm...no, tak, cała nazwa tych wstrętnych orków byłaby dla waszych pochopnych plemion za długa".9 Często używali zlepka starej mowy elfów i własnego języka. Jednak między sobą porozumiewali się mową entów, niezwykle skomplikowaną, powolną i opisową: "W moim języku, w starej mowie entów,(...) imię zawsze zawiera historię tego, kto je nosi. To bardzo piękny język, ale trzeba mieć dużo czasu, żeby nim cos powiedzieć, bo my mówimy naszym językiem tylko o tym, co warto bardzo długo opowiadać i czego warto bardzo długo słuchać".10

    Pasterze Drzew trzymali się zazwyczaj swoich terenów, rzadko wychodzili na dłużej na otwartą przestrzeń. Często mieli swoje siedziby, takie jak np.: Źródlana Sala Fangorna. W "Niedokończonych opowieściach" można znaleźć legendę dotyczącą spotkania Fangorna i Króla Galadhrimów w zamierzchłych czasach. Mimo, że między ich włościami nie było widzialnych granic, postanowili nie wkraczać na swoje ziemie. Gdyby jednak zdarzyło się, że przedstawiciel któregoś z dwóch plemion wszedł na ziemie sąsiada, mógł na nich przebywać bez strachu o swoje życie. Jednakże wiele lat upłynęło, zanim ent lub elf postawił stopę w sąsiednim kraju.

    Onodrimowie przeważnie zachowywali neutralność, wkraczając do akcji jedynie w momencie zagrożenia lasu. Jednak można mieć co do tego wątpliwości patrząc na rozdział "Zniszczenie Doriathu" w "Silmarillionie", gdzie uciekający krasnoludowie zostają zapędzeni przez entów w cień lasów i "podobno ani jeden wojownik z Nogrodu nie trafił nigdy na wysokie przełęcze prowadzące do ich rodzinnych osiedli".11

    Następna wzmianka dotycząca walczących entów znajduje się dopiero we "Władcy Pierścieni". Chociaż ostatnią cechą o jaką można by oskarżyć enty, jest pochopność, to nawet ich cierpliwość miała swoje granice. Widząc postępujące niszczenie puszczy, okrucieństwo orków i postępowanie Sarumana, który nie zwracał najmniejszej uwagi na środowisko i bezlitośnie je eksploatował, entowie zwołali wiec, po czym, po ustaleniu decyzji, ruszyli na Isengard. Zazwyczaj sprawiali wrażenie spokojnych i opanowanych, jednak w chwili wzburzenia lepiej było schodzić im z drogi. "My, entowie, nie lubimy się burzyć. I nie burzymy się nigdy, póki nie przekonamy się na pewno, że naszym drzewom i nam samym grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.(...) Nie wiesz, jaką mamy siłę. Czy słyszałeś o trollach? Są bardzo silni. A przecież to tylko poczwary, które (...) stworzył Nieprzyjaciel przedrzeźniając entów (...) My jesteśmy od trollów silniejsi, jesteśmy kością z kości Ziemi".12

    Enty nie umierały: można było je zabić, ale w wielu przypadkach same drzewiały, tracąc kontakt z otoczeniem i zasypiając. Nie wiadomo, co działo się z nimi po śmierci: być może ich duchy wędrowały do Amanu, jednak tak naprawdę nigdy się tego nie dowiemy. "Pójdziemy razem drogą dróg na Zachód w obcą stronę - I tam znajdziemy wreszcie kraj i szczęście wymarzone".13


© Autor: Ewa Sysko 'Hithlome'


1. J.R.R. Tolkien, Silmarillion, przeł. M. Skibniewska, Amber 2002, s. 50
2. J.R.R. Tolkien, Silmarillion, przeł. M. Skibniewska, Amber 2002, s. 50
3. J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni: DwieWieże, przeł. M. Skibniewska. Muza, Warszawa 2002, s. 91
4. J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni: DwieWieże, przeł. M. Skibniewska. Muza, Warszawa 2002, s. 93
5. J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni: DwieWieże, przeł. M. Skibniewska. Muza, Warszawa 2002, s. 94
6. J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni: DwieWieże, przeł. M. Skibniewska. Muza, Warszawa 2002, s. 100
7. J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni: DwieWieże, przeł. M. Skibniewska. Muza, Warszawa 2002, s. 94
8. J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni: DwieWieże, przeł. M. Skibniewska. Muza, Warszawa 2002, s. 84
9. J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni: Powrót Króla, przeł. M. Skibniewska. Muza, Warszawa 2002, s. 320
10. J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni: Dwie Wieże, przeł. M. Skibniewska. Muza, Warszawa 2002, s. 80
11. J.R.R. Tolkien, Silmarillion, przeł. M. Skibniewska, Amber 2002, s. 282
12. J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni: Dwie Wieże, przeł. M. Skibniewska. Muza, Warszawa 2002, s. 107
13. J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni: Dwie Wieże, przeł. M. Skibniewska. Muza, Warszawa 2002, s. 96

Powrót

Id for this page not exist! Please, press Submit button to generate this page.